|
Subiektywny przegląd blogów & bloxów
wtorek, 02 sierpnia 2005
sobota, 30 lipca 2005
"Gazety Wyborczej" nie kupuję już wcale. Jeszcze niedawno kupowałem wydania piątkowe dla felietonu Kazika, a i Talkowie mili byli memu oku. Byli, ale się zmyli. Nie wiem więc, czy nadal działa tam "Fabryka Opakowań Szklanych" (czy jakoś tak), w której poeta Jarosław Mikołajewski opisywał (opisuje?) zagraniczną i rodzimą produkcję reklamową. Bo jego w sumie też lubiłem, ale mniej. Lubiłem go inaczej. Lubiłem obserwować, jak nie kuma bazy. Dopóki przekaz reklamowy był w miarę prosty, poeta Mikołajewski błyszczał, czyli nudził. Pisał dokładnie to, co każdy średnio krytycznie nastawiony reklamożerca wiedział bez "Gazety Telewizyjnej" i jego felietonu. Prawdziwa zabawa zaczynała się jednak, kiedy brał na tapetę reklamy nieco bardziej wyrafinowane od Viziru czy dra Oetkera. Rozmijał się z nimi tak dokładnie, że aż miło było poczytać. Takie Mumio na przykład. Kompletnie nie zakumał. Nie czochrał beretu. Autorka bloga Zjadamy reklamy czochra beret. Kuma bazę. Czai czaczę. O reklamach pisze bezpretensjonalnie, swobodnie i z humorem, choć potrafi też być złośliwa i sarkastyczna. I o to chodzi, jesteśmy w pełnokrwistym blogu, a nie w fabryce chińskiej porcelany. Szukałem jakiegoś bloga na upał. Pisanego z życiem, nie lolowatego, takiego na trzy-cztery gwiazdki. Znalazłem ten. I wybaczam nawet autorce straszliwe herezje o mieszaniu whisky i pepsi. Jest tak gorąco, że zniosę nawet tę obrzydliwą mieszaninę, jeśli tylko będzie wystarczająco zimna. Blog:
Imho: W blogu Odludkowe rozmaitości wiersz :
Pozostałaś ze mną ukochana
Prawdziwa poezja zawsze występuje przeciw stereotypom. Jak się okazuje, nie tylko faceci zostawiają gacie w szufladzie. Sądząc po "tubie", gacie miały co najmniej rozmiar XXL. W blogu ..:: schizofrenicy tak mają ::.. wiersz :
ty jechałeś gdzieś, zapewne gnany
Konieczna obdukcja. Ale do którego specjalisty mamy wypisać skierowanie?
piątek, 29 lipca 2005
W grudniu 2004 roku telewizja TVN wyemitowała kolejny odcinek programu rozrywkowego pt. "Mamy Cię!". W roli głównej wystąpił niejaki Tomasz Nałęcz. Utkwił mi w pamięci taki oto fragment przedstawienia - podpuszczony przez Szymona Majewskiego szef rywinowej komisji śledczej powiedział - cytuję z pamięci - iż cały konflikt między Zbigniewem Ziobro a Anitą Błochowiak tak naprawdę podszyty jest odwiecznym, damsko-męskim napięciem erotycznym. W domyśle: oba raporty to tylko matrymonialna przepychanka - i właściwie ani jednego, ani drugiego nie należy brać serio. Pomyślałem wówczas: co za tandeta. Sprowadzanie do poziomu magla istotnej dyskusji o kondycji polskiej polityki. Kto jak kto, ale akurat Nałecz, szef komisji, powinien w tej sprawie zachować umiar. Przypominam, że działo się to jeszcze PRZED sejmowym głosowaniem raportów. Dzisiaj już tak nie myślę. Dzisiaj myślę, że Nałęcz miał to nieźle obcykane. Dzisiaj myślę, że już wtedy chłopina obczaił, że to właśnie magiel jest żywiołem, w którym spełni się najlepiej. Media po prostu zawsze potrzebują dyżurnego tandeciarza, który w miarę poprawnie mówi po polsku. Niedawno był nim Janusz Czapiński, dzisiaj bryluje Tomasz Nałęcz, a za pół roku kto? Nie wiem. Nie mam daru obczajania. Czytam sobie blog Macieja Rybińskiego, który nad wyraz celnie scharakteryzował Nałęcza jako "estetę użytkowego". Brzmi lepiej i złośliwiej niż mój nieporadny tandeciarz, a znaczy zapewne to samo. I myślę, że warto czytać Rybińskiego także dlatego, że w opisywanej przez niego menażerii politycznej już czają się następni esteci, gotowi brylować przed kamerą. Blog:
Imho: PS: W blogu gray7 wiersz : Przyspieszone oddechy.
Mistrzowska puenta całkowicie nas zaskoczyła. Gdyby nie ona, można by pomyśleć, że to wiersz o hodowli winniczka.
czwartek, 28 lipca 2005
Kiedy kilka tygodni temu w moim ukochanym bloczku "Polecamy" pojawił się grafomański Blog Socjalistyczny, sądziłem naiwnie, że poziom rekomendowanej tandety osiągnął już absolutne dno, i że nic gorszego nas nie spotka. Myliłem się jednak. Dzisiaj niespodziewanie spod dna dało się usłyszeć donośne pukanie. Któż to tak mocno dobija się do naszej uwagi? Kolejny lewitująco-lewicujący blog? A może półdyslektyczny serwis informacyjny, aktualizowany z oszałamiającą częstotliwością raz na półtora dnia? Otóż nie. Tym razem mamy samozwańczego i wszechwiedzącego krytyka, który w blogu pod dziwacznym tytułem Szukam guza serwuje nam swoje głębokie mądrości. Gdyby jeszcze nasz krytyk zechciał krytykować blogi popularne i lubiane, wtedy można by mu od biedy uwierzyć, że rzeczywiście szuka guza. Ale nic z tego. Na celowniku ma przede wszystkim dzieci, emerytów i - to już żenada całkowita - szablony blogów! Łatwo wykazać się odwagą, gdy nic to nie kosztuje. Czekajmy tylko, aż zacznie bezkompromisowo znęcać się nad błędami ortograficznymi, bo tak przecież jest najłatwiej, o czym można się przekonać, oglądając śp. lożę szyderców. Nie bardzo wierzę w tak zwaną zbiorową mądrość internautów, ale czy aż tylu ludzi może się mylić? Oto garść komentarzy:
I obawiam się, że to właśnie komentarze internautów są tak naprawdę jedyną rzeczą godną uwagi w tym żałosnym pamiętniku sfrustrowanego krytyka. Dopóki więc admini będą nam uparcie polecać taką niedorobioną tandetę, mój skromny blog wciąż ma rację bytu. Blog:
Imho: Grunt to dobre samopoczucie. Jeżeli rzecz ma tytuł blog.literacki, to byle chłystek i grafoman nie podskoczy. A jak podskoczy, to się go zaraz przyszpili dopiskiem eseje o literaturze współczesnej (XX i XXI wieku). Tak na wszelki wypadek, gdyby jakimś cudem nie zauważył, że jest rok 2005. Sęk w tym, że po przekroczeniu wieku chrystusowego mam coraz większe kłopoty z oczami i sercem. I coraz trudniej mi dostrzec, że coś jest takie, za jakie usilnie się przebiera, i coraz mniej mam serca do rzeczy, które udają to, czym nie są. Jestem rozczarowany, rozgoryczony i rozbity. Po takiej zapowiedzi w tytule i podtytule liczyłem na esej, a dostałem folder. Liczyłem na mocno subiektywną wizję literatury współczesnej, być może poświadczoną osobistym, ba! - wręcz intymnym, przeżyciem, a dostałem linki z google.com. Liczyłem wreszcie, że dowiem się może czegoś o zjawiskach niszowych, lecz ważnych dla literatury, a dostałem listy bestsellerów, spis największych wydawców w Polsce i kilka biografii sprzed półwiecza, plus kilka ni to streszczeń, ni to analiz. Słowem, zaszło tu straszliwe nieporozumienie, którego dramat może oddać tylko i wyłącznie ten stary dowcip: Halo, pralnia? Chujalnia, nie pralnia! Ministerstwo Kultury, kutasie jebany! Gdyby więc blog nazywał się po prostu "Przegląd Książek Opublikowanych Ostatnio Przez Największych Wydawców w Polsce" i miał na przykład podtytuł Blog For Sale, to zapewne dostałaby ode mnie cztery, a może nawet pięć gwiazdek. Skoro jednak zwie się blog.literacki, to w tej kategorii nie może dostać więcej niż dwie (w tym jedną za godną uznania wynalazczość w dziedzinie polskiej interpunkcji). Blog:
Imho: W blogu Galeria osobliwości dramat psychologiczny : ...już tylko kwestią czasu jest, to kiedy dostanę "roztrojenia" jaźni. Łącznie z szablonami to moje trzecie pseudo. Zaczynam powątpiewać w to kim naprawdę jestem...
Przy roztrojeniu jaźni polecamy Thunderbirda - świetny klient poczty elektronicznej, który pozwala zintegrować nawet najbardziej skomplikowane i rozbite osobowości.
środa, 27 lipca 2005
Blog Muha zmroził nam krew w żyłach : niedziela, 24 lipca 2005
Osoby znające Paulinę lub autora proszone są o pilny kontakt z najbliższym komisariatem policji. |
Zakładki:
Ostatnio dodane blogi
Ostatnio dodane lole
Szukasz guza?
Nie męcz sIE ! |